O autorze
Nike Farida, Polka, która wychowała się w Libii.Chodziła do libijskiej szkoły dla dziewcząt, skąd ją relegowano, bo nie salutowała Kadafiemu. Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim i w Londynie. Pracowała w branży PR i w amerykańskich korporacjach, m.in. w Warner Bros. Mieszka w Warszawie i w Londynie. „Panna Młoda” jest jej pierwszą książką i zarazem pierwszą częścią trylogii opowiadającej o wielopokoleniowej rodzinie, z Libią, Izraelem i Stanami Zjednoczonymi w tle. Kocha gotować i podróżować. Nie umie żyć bez pisania, czytania, sztuki i Morza Śródziemnego.

3 maja - kilka uwag o kolekcji ostatniego króla Polski. Polskie Rembrandty.

fragment obrazu Matejki przedstawiający triumf Króla Stanisława 3 maja..
fragment obrazu Matejki przedstawiający triumf Króla Stanisława 3 maja.. internet
3 maja zawsze będzie się kojarzyć z ostatnim królem Polski Stanisławem Augustem Poniatowskim. Obrazy z jego kolekcji są ozdobą światowych kolekcji.

UPDATE 3 maja 2018. Przyczynek do historii polskich kolekcji sztuki.


3 maja - Dzień Konstytucji, uchwalony został dzięki królowi, który nie powstrzymał fali warcholstwa, która zakończyła istnienie Polski na mapach świata na 123 lata.
W dziejach kultury, król Stanisław August Poniatowski zbudował podwaliny pod kolekcję najcenniejszych dzieł w galeriach sztuki nie tylko w Polsce.



Król Staś i „polskie Rembrandty”.[/b][/b]



Król August Stanisław Poniatowski w liście datowanym na 7 stycznia 1767 roku, do swej paryskiej przyjaciółki Madame Goeffrin, cieszył się, że wkrótce stanie się właścicielem kolejnego dzieła ulubionego malarza, Rembrandta.

Jak wspomina, w jedynej dotychczas wszechstronnej monografii, poświęconej Poniatowskiemu, Tadeusz Mańkowski, miał król do Rembrandta „szczególną predylekcję”.

Król gromadził dzieła poprzez najzdolniejszych marszandów i agentów ówczesnej Europy.

Kupowali dla niego Desenfans w Anglii, czy Trieblin w Berlinie, a Holender był na ich specjalnym celowniku. Poniatowski, który ogromny nacisk kładł na kulturę, planował, dla edukacji i pamięci, otworzyć w Łazienkach Galerię Narodową Sztuki. Jej zaczątkiem stała się ekspozycja w Łazienkach, w położonych na parterze salach, gdzie górowały ulubione dzieła holenderskiego mistrza.



I tak zawisł tam jeden z najsłynniejszych obrazów Rembrandta tzw. Lisowczyk czyli [b]Polski Jeździec[/b].

Konny portret żołnierza w żółtym płaszczu o jasnoniebieskich guzikach i kołpaku, trafił po abdykacji, po aukcji spadkobierców ostatniego króla, do Dzikowa, rezydencji Tarnowskich.

Dzików dzisiaj jest w granicach Tarnobrzega. Niemal 100 lat Polski Jeździec Rembrandta zachwycał w zbiorach położonych w rejonie królestwa polskiej siarki.

Na początku XX wieku Zdzisław, hrabia Tarnowski stanął przed koniecznością remontu rodowego gniazda i wykupu od Niemców lasów. Postanowił, w tajemnicy przed opinią publiczną, przekazać obraz do sprzedaży w londyńskim domu aukcyjnym.
Obraz kupił w 1910 roku znany przedsiębiorca amerykański Clay Frick. Polska prasa nie szczędziła słów potępienia, co odzwierciedla gorzka wypowiedź na łamach pisma „Lamus” z 1910 roku znanego historyka sztuki Batowskiego:


"Arcydzieła sztuki, jak wszelkie objawy geniuszu ludzkiego, nie mogą być tajną własnością jednostki; z czasem mimo wszystko przechodzą na własność zbiorową."

Słowa te, jakże są aktualne w świetle ostatniej debaty narodowej na temat zakupu "[b]Damy z Łasiczką" Leonarda.[/b]



Dzisiaj Lisowczyk jest ozdobą amerykańskich kolekcji, wisi w niedużym, kameralnym i znakomicie utrzymanym Muzeum Fricka na Manhattanie.

Co ciekawe, biznesowy partner, a potem oponent i konkurent Fricka, Andrew C. Mellon zakupił do swojej kolekcji innego Rembrandta, z polską historią w tle.

Tzw. [b]Polski Szlachcic[/b], nie był nigdy własnością żadnej kolekcji polskiej, ale jestem pewna, że Stanisław August Poniatowski musiał znać bardzo dobrze to płótno, wszak znajdował się w zbiorach Ermitażu Katarzyny Wielkiej, której król Staś był częstym, a nawet za częstym gościem.

Kapitalny portret przedstawia mężczyznę z w sile wieku, ubranego w modny w czasach Rembrandta strój turecki. W jednym uchu błyszczy kolczyk z diamentem. Mężczyzna patrzy na nas pewnym siebie, wręcz zadufanym wzrokiem. Według ciekawej hipotezy obraz może przedstawiać ojca Mikołaja Reja, Andrzeja, syna autora słów „Polacy nie Gęsi..”

Tak, jak jego dziad szczycił się nieopuszczaniem Polski, tak jego imiennik i wnuk podróżował chętnie, wręcz zapisał się do amsterdamskiej akademii sztuki i pożyczył strój za 50 guldenów, co wiemy z zapisów notarialnych Henryka van Uylenburgha. Ten ostatni był w ogóle silnie związany z Krakowem, gdzie mieszkał i pracował.
Na szlaku Kraków - Gdańsk - Amsterdam zajmował się handlem tureckich tkanin, wina i drogocennych kamieni z Azji.

Uylenburgh, przypomnę, był najsłynniejszym marszandem XVII-wiecznej Holandii, jego siostrzenica, Saskia, poślubiła właśnie Rembrandta.

W 1638 Mikołaj Rey zastawił u Uylenburgha, za 50 guldenów, wypożyczenie stroju. Nie zdziwiłabym się, gdyby właśnie Rembrandt namalował portret Reya w tym właśnie stroju.

Dzisiaj [b]Polski Szlachcic zachwyca zwiedzających w waszyngtońskiej galerii Andrewa C. Mellona.[/b]




W Polsce mamy obecnie trzy pewnej atrybucji obrazy Rembrandta, jeden od XIX wieku w kolekcji Czartoryskich w Krakowie i dwa kolejne w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie.


W zbiorach Czartoryskich znalazł się Krajobraz z Samarytaninem.

Bardzo to cenne nieduże płótno jest też rzadkie dla sztuki holenderskiego mistrza, który przy kilkuset potwierdzonych dziełach, namalował tylko sześć pejzaży.

Obraz znajdował się Puławach, gdzie wisiał razem z innymi słynnymi dziełami zakupionymi dla Czartoryskiej – "Damą z Łasiczką" Leonarda i "Portretem Młodzieńca" Rafaela.

Po wojnie „Krajobraz z Miłosiernym Samarytaninem” znajdował się w Krakowie, w galerii Czartoryskich. Obecnie, aby pochylić się nad odwieczną historią grzechu i wybaczenia, musimy się pofatygować do... Szczecina.


Miasto, gdzie 2 maja przyszła na świat Katarzyna, zwana potem Wielką, przygarnęło do ekspozycji obraz mistrza.
Od kilku lat bowiem trwa impas w eksponowaniu w Krakowie dzieł z kolekcji Czartoryskich i końca nie widać.
Dama jest w nieustannej od kilku lat podróży, a Samarytanin osiadł w Szczecinie...

UPDATE 2018. JUŻ JEST W KRAKOWIE, dzięki zakupowi całej kolekcji przez Ministerstwo Kultury w 2016 roku.




Miejmy nadzieję, że wreszcie zostanie przełamany impas w dziejach krakowskiej kolekcji Czartoryskich i znowu będziemy mogli podziwiać te dzieła w odnowionych salach muzealnych w Krakowie! Wszak ich zakup był wyrazem patriotycznej troski Izabelli Czartoryskiej o dobro najwyższe – kulturę.



W warszawskich Łazienkach, podczas Obiadów Czwartkowych, które odbywały się w ... soboty (sic!,) goście dyskutowali właśnie o kulturze.

Ich debacie sprzyjały dzieła Rembrandta. Obok Lisowczyka, którego uważano za polskiego dzielnego żołnierza wojen polsko – rosyjskich w XVII-wieku, w Łazienkach znalazły się jeszcze - tzw. Dziewczyna w ramie obrazu i Starzec przy pulpicie.




Oba obrazy są dzisiaj w Polsce dzięki niezwykłemu legatowi, wyrazowi najwyższego patriotyzmu.


Wspominałam w tym tekście, że po abdykacji dzieła rozproszyły się po świecie, część (niewielką) król zabrał do Rosji.

Lisowczyka zakupili polscy arystokraci. Tak samo wspomniane dwa obrazy. Były przechowywane we Wiedniu w zbiorach Rzewuskich a potem Lanckorońskich.

Karolina Lanckorońska, historyk sztuki i ostatnia przedstawicielka rodu przekazała w 1996 roku oba dzieła Rembrandta Polsce.




Były eksponowane na prestiżowej wystawie w Holandii zorganizowanej z okazji 400 - lecia urodzin Rembrandta w 2006 roku.

Symbolem wystawy londyńskiej późnych dzieł Rembrandta w 2015 roku była amsterdamska "Żydowska Narzeczona" – obraz miłości i wierności małżeńskiej.


Na ten monumentalny pokaz do National Gallery wybrałam się po wizycie w Dulwich.



DULWICH, niezwykła galeria w Londynie, która powstała dzięki kolekcji polskiego króla.


Otwarta w 1811 roku uchodzi za pierwszą nowożytną galerię sztuki otwartą dla publiczności w Europie.


Nie powstałaby, gdyby nie Król Stanisław August Poniatowski i zawikłana polska historia.

Jak wspomniałam, Król Staś zatrudnił jednego z najbardziej znanych marszandów, Noela Desenfansa dla gromadzenia dzieł do galerii narodowej w Warszawie.
Ten zakupił dla króla kilkaset dzieł sztuki europejskiej, a zwłaszcza ulubionej dla Poniatowskiego sztuki holenderskiej.

Kiedy król abdykował, Desenfans wraz ze swoim partnerem biznesowym, Bourgeois'em, został z najcenniejszą ówcześnie kolekcją dziel na świecie.

Nie mogąc nikomu sprzedać kolekcji, zapisali je galerii Dulwich.

Dzisiaj ciągle jest uważana za jeden z najcenniejszych zbiorów sztuki na świecie, zawiera bowiem dzieła Rubensa, van Dycka, Guido Reniego, Bouchera czy Poussina.
Nie powstałaby, gdyby nie król Stanisław August Poniatowski, ma zatem bezpośredni związek z Polską.

Ozdobą Dulwich jest obraz Rembrandta Dziewczyna w oknie z kolekcji Desenfansa.


A Król Staś, po abdykacji w 1795 roku udał się w najgłupszym politycznie, jakim mógł kierunku – do stolicy Rosji.

Dlaczego piszę "najgłupszym", wszakże Petersburg to jedno z najpiękniejszych miast na świecie? Ostaniego króla Polski zapraszały dwory francuski i angielski.

Ale wybrał Petersburg.

Czy kierował nim odruch serca, tęsknoty za Katarzyną II, despotką, niegdyś kochanką i matką jego dziecka? Wszak ona dokonała rozbioru Polski!

Mógł pojechać do Francji, mógł do Anglii, ale wybrał Petersburg. Dlaczego tak wybrał?!


W dniu 3 maja, pamiętając jego bohaterski pochód od Katedry św. Jana do Zamku Królewskiego, by ogłosić KONSTYTUCJĘ, warto pochylić się nad jego doczesnymi szczątkami, złożonymi w krypcie warszawskiej katedry.

Sztuka wyborów, sztuka wyboru nie jest łatwą. Czasem prowadzi do pokoju, a czasem do wojny.

A podczas wojny milczą Muzy ...


Dobrze, że w Polsce można się cieszyć się wspomnianymi obrazami - nie tylko Rembrandta.


-----------------------
Pisane od 3 maja 2015 do 3 maja 2018

Warszawa, Paryż, Kraków, Wiedeń,Amsterdam, Londyn
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...