O autorze
Nike Farida, Polka, która wychowała się w Libii.Chodziła do libijskiej szkoły dla dziewcząt, skąd ją relegowano, bo nie salutowała Kadafiemu. Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim i w Londynie. Pracowała w branży PR i w amerykańskich korporacjach, m.in. w Warner Bros. Mieszka w Warszawie i w Londynie. „Panna Młoda” jest jej pierwszą książką i zarazem pierwszą częścią trylogii opowiadającej o wielopokoleniowej rodzinie, z Libią, Izraelem i Stanami Zjednoczonymi w tle. Kocha gotować i podróżować. Nie umie żyć bez pisania, czytania, sztuki i Morza Śródziemnego.

KORESPONDENCJA Z LONDYNU@NATEMAT#DZIEŃ FLAGI

Dzień Flagi
Dzień Flagi fb
W Londynie jesteśmy drugą, po Anglikach, społecznością. Na wielu polskich domach zawisły dziś polskie flagi.



Jak zwykle w Londynie pada, a raczej mży, jest zimno, osobiście odczuwam temperatury minusowe.
Jak zwykle, pogodę spychają w niebyt narzekania londyńskie ulice, które tętnią życiem, kolorami, różnobarwnym uśmiechającym się do ciebie bez okazji tłumem, od razu jest miło i jest radośnie, choć nikt z mijających (no, jednak, może ktoś?! - co piąty powinien być wszak Polakiem), nie wie, jakie obchodzimy święto.


U kogoś dziś przeczytałam na FB, że polska flaga powinna łączyć, nie dzielić.


Ale czy może?


Zapytałam kiedyś jednego z najwybitniejszych obecnie żyjących polskich historyków, od kiedy trwa wojna polsko-polska.

To było wiele lat temu, kiedy zbierałam materiały do książki o sprawach polskich, książki, która ciągle czeka na mądrego Wydawcę.

Pan Profesor bez wahania rzucił;

"Ależ to trwa od XII wieku, od czasów Krzywoustego i jego decyzji o podziale Polski między dzieci!
Najstarszy miał mieć najwięcej, a i tak próbował zagarnąć jeszcze więcej. Nielojalność oburzyła braci, a do tego włączyli się doradcy, żony, nie-żony, dzieci, nowi doradcy, kliki, partie i reszta podzieliła się między nimi"...

No tak, tylko się załamać, dlatego ciągle, każde pokolenie wygląda postaci na miarę Paderewskiego, a o to trudno.

Mam nadzieję, że wszyscy czytający ten tekst, jeśli się tacy znajdą, bo podobno nas interesują tylko "celebryci" ([i]excuse my language[/i]) wiedzą, że gdyby nie nieprawdopodobna, "na wielu frontach I wojny światowej" walka tego wybitnego kompozytora, pianisty i polityka o polską niepodległość; Polski nie byłoby na mapach świata być może do dziś.




Paderewski bywał często w Londynie.

Koncertował, komponował, odwiedzał na zaproszenia najwybitniejsze postaci londyńskiej socjety.

Lawrence Alma - Tadema, jeden z jej ulubionych malarzy, często gościł Paderewskiego. Jego córka, Laurencja, była beznadziejnie, latami, zakochana w przystojnym muzyku. Swą miłość okazała w sposób najmocniejszy dla Polski; przez lata była szefową szwajcarskiego Komitetu Paderewskiego zbierając fundusze na polskich żołnierzy i ich rodziny.


Dzięki tej niezwykłej przyjaźni mamy jeden z najpiękniejszych portretów w naszych zbiorach.





Widziałam go z bliska na fenomenalnej retrospektywie Alma - Tademy w Leighton House w Londynie, pokazywanej też w rodzinnym mieście Alma-Tademy w Holandii oraz we Wiedniu.

Krytyka uznała go za jeden z najlepszych portretów tej wystawy. To cieszy, ponieważ trud kolegów został zgłoszony do corocznej nagrody "najlepsza wystawa na świecie".

Tekst linka


Kilka tygodni temu widziałam z okien tramwaju w Warszawie, przejeżdżając Alejami Jerozolimskim, na wysokości Muzeum Narodowego, powiększony baner tego obrazu. W Muzeum trwa wystawa poświęcona Paderewskiemu, jeszcze do niej będę wracać i napiszę, jeśli uda mi się ją zobaczyć, bo trwa tylko do 20 maja 2018.

Tekst linka


Siedzę teraz ponad dzbankiem gorącej herbaty, w ulubionym [b]Caffe Nero
, przy stacji. Rozgrzewamy się też uśmiechami. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Mówię o Dniu Flagi, o Paderewskim. Siedzący obok Jamajczyk, student reżyserii, też był na wystawie Alma - Tademy i zwrócił uwagę na ten obraz.
Opowiadam mu o miłości Laurencji, rozmarza się na głos, że napisze scenariusz. Zajadamy się "sconsami" z pomarańczową konfiturą.

Darren bardzo czeka na nowy film, angielski, którego premiera jest w przyszłym tygodniu w Warszawie (11 maja), o zbrodni w Katyniu.

Zamieszczę wkrótce, mam nadzieję, więcej na temat tego filmu, poznałam tu bowiem rodzinę twórcy.

Tekst linka


Ożywiamy się.
Starsza pani w eleganckiej beżowej apaszce przypomina, że jej pokolenie pamięta, co Anglia zawdzięcza Polsce w czasach Churchilla - "jeszczenigdytakwieludlalatniewielu".

Robi się niebezpiecznie, temat jest kontrowersyjny.
Jest miło, nie chcemy tego psuć.

Rozmowa zatem ochoczo wraca do filmu, na który wszyscy czekają, oto w wielkiej angielskiej produkcji o Dywizjonie 303, zagrał bodaj jeden z najlepszych i najmilszych polskich aktorów, którego krótkie wizyty w Londynie są tak pokazane w mediach, jakby to był Leonardo di Caprio. Jest tak samo świetny, przekonuję towarzystwo.

Dziękuję wszystkim, muszę biec do biblioteki. Gdy wstaję, starszy pan, posługujący się już nieco archaicznym akcentem polskim, z pięknym zaśpiewem wskazującym na pochodzenie lwowskie, przypomina mi strofę z Kasprowicza, która i mnie w uszach dźwięczy od rana;[/b]

"Rzadko na moich wargach/
Niech dziś to warga ma wyzna/
Jawi się krwią przepojony/
Najdroższy wyraz/Ojczyzna."





2 maja, Dzień Flagi, Londyn.

P.S. 3 maja 2018.

Również, o czym nikt nie pamiętał, jak zauważyła słusznie koleżanka z Londynu, 2 maja, to Dzień Polonii i wszystkich Polaków mieszkających za granicą, a więc nasze święto, proszę Państwa!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...